Mam na imię Wiktoria. Imię według mnie nie ładne, nie brzydkie, takie przeciętne, zwyczajne. Mój wiek niech zostanie tajemnicą, tak chyba będzie najlepiej. Piszę od półtora roku, nabrałam trochę doświadczenia, ale do niedawna byłam jeszcze w blokadzie,która uniemożliwiała dalsze rozwijanie pasji. Na początku pisałam mniej niż przeciętnie - potrafiłam napisać 3 rozdziały w godzinę. Niestety, ich jakość była wręcz powalająca, w znaczeniu negatywnym. Potem zaczęłam się bardziej rozwijać, otwierać na nowe pomysły, eksperymentować, i cóż...Powstało przyzwoite opowiadanie,którego tytuł gdzieś mi uknął. I wtedy się zaczęło...Napisałam pierwszy rozdział, drugi, trzeci, a czwarty nigdy się nie pojawił, gdyż stwierdziłam,że moja głowa wypaliła się z pomysłów. Cokolwiek nie pisałam, wyglądało na tle poprzedniej pracy jak śmieć. Być może przeceniałam swoje możliwości. Teraz coś w końcu ruszyło i zaczynam od nowa z tym opowiadaniem. Przejdźmy do innych zajęć. Moim drugim powołaniem okazała się kynologia, czyli krótko mówiąc nauka o psach. Uwielbiam dowiadywać się o nich coraz to ciekawszych rzeczy. Zaczynając w 2012 roku wiedziałam jedynie tyle, co każdy głupi. Potem zaczęło się R=R [rasowy=rodowodowy], następnie R=R FCI [rasowy=z rodowodem FCI]. Na ten temat również nie zamierzam się kłócić, ponieważ to fakt, a faktów się nie podważa.
Co do gustu muzycznego, ostrzegam,że gardzę Justinem Bieberem, Seleną Gomez, One Direction, czy innymi pseudoartystami, ale to tylko moje zdanie i mam do niego pełne prawo,więc pomyśl dwa razy zanim wyślesz mi na asku wypowiedź na temat Zazdrościsz im,że tyle osiągnęli. Uwielbiam za to Eminem'a (Marshall Matters), Pitbulla (Armando Perez) oraz Rihannę (Robyn Rihanna Fenty) i Jennifer Lopez.
Często dostaję pytania, jakie mam plany na przyszłość. Studia? Dzieci? Mąż? Powiem tak - moje plany są ambitne. Bardzo ambitne. Pilnie uczę się angielskiego i zamierzam studiować na jednym z amerykańskich uniwersytetów, jeśli jakimś cudem mi się uda, to Harvard bądź Yale. Wiele osób uzna to pewnie za patrzenie na świat zbyt optymistycznie,ale już zdecydowałam. W Polsce nie ma przyszłości i wszyscy to wiemy, Dług od 2007 (dzięki kochanemu Panu premierowi,który obiecał zmienić Polskę w drugą Irlandię) wzrósł o 73% i nadal będzie rósł w potęgę, a Polacy będą zarabiać coraz mniej, płacić rządowi więcej, aż w końcu znowu znikniemy z mapy i na tym się skończy. Nie chcę uczestniczyć w tej klęsce.
Wątpię,żeby komukolwiek chciało się to czytać, ale miejmy nadzieję,że jeśli tak, to nie zanudzę Was tekstem na śmierć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz